niedziela, 17 listopada 2013

Od Belli

...Wiatr powiewał. Anais coś parskała.
-Przestań kochana.- mówiłam do klaczy.- Nic nie rozumiem. Chyba, że...
Przemieniłam się w kota. Klacz jak zwykle się zdziwiła.
-Anais uspokój się! To ja Bella.- powiedziałam do konia.
-Przepraszam Bellu. Zawsze się mylę.- zawiadomiła mnie klacz. Teraz się rozumiałyśmy, bo koniec końcom też byłam zwierzakiem.
-Jesteś głupia Anais! Jeźdźca nie rozpoznajesz!- krzyczał na konia Morlan.
-Ej jastrząbku! Jeszcze jeden taki tekst i poryjesz dziobem o ziemię!- ostrzegała klacz.
-Przestańcie!- krzyknęłam na zwierzaki. -To robi się nudne.
Oboje się sfoszyli i nikt nie mówił przez godzinę. Nagle w oddali zobaczyłam jakąś wieżę. Gdy się zbliżyliśmy zapadła noc. Weszliśmy na wzgórze, na którym stała. Drzwi były uchylone. Odmieniłam się. Już miałam je otworzyć na oścież, gdy ktoś za moimi plecami krzyknął ,,Stój!". To nie mogli być Anais, ani Morlan, bo kotem już nie byłam, zwierząt nie rozumiałam. Odwróciłam głowę. Stała tam czarownica, czarny koń, a nad nimi latał kruk.
-Nie wchodź tam!- mówiła kobieta.- To dla twego dobra!
Posłusznie wysłuchałam. Podeszłam do czarownicy. Anais ostrożnie szła za mną.
-Kim jesteś?- spytała czarownica
-Ja jestem Bella.- powiedziałam nieśmiało.- A ty to kto?
-Jestem Neferet.- przedstawiła się.- Chodźmy. Tu jest niebezpiecznie.
Neferet zabrała nas do miasteczka. Było upiorne. Cały czas tuliłam się do Anais.
-Nie bój się.- uspakajała mnie kobieta. To nie działało. Nagle z góry rzucił się na mnie kruk (nie ten Neferet). Przestraszona zasłoniłam się polem siłowym. Kruk się odbił i uderzył w głowę czarownicę. Odwróciła się i zobaczyła moje pole siłowe.
-Jesteś czarownicą?- spytała.
-Tak.- powiedziałam delikatnie.
-Może dołączysz do mojego klanu?- powiedziała lecząc dłonią guza.
-No nie wiem...- powiedziałam.- To miejsce mnie przeraża.
Ostatecznie po dłuższej rozmowie się zgodziłam. Raven Town, bo tak nazywało się miasteczko, było straszne. Bałam się wszystkiego na każdym kroku. Siedziałam na Anais i mocno ją tuliłam. To miejsce było straszne, ale muszę się przyzwyczaić. To wkońcu mój nowy dom.

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz